Zdrada – test psychologiczny przez Internet
Ze zdradą spotkała się każda z nas: indywidualnie albo jakaś koleżanka czy znajomy zostali zdradzeni. Ze 100% pewnością nikomu nie życzymy takiego obrotu sprawy: bycie zdradzonym jest de facto ciężkim przeżyciem. Czy natomiast za każdym razem kiedy wydaje się nam iż partner zdradza – pokrywa się to ze stanem de facto?
Zdrada posiada to do siebie iż najczęściej jest wyimaginowanym odczuciem. Inne zachowanie partnera, mniej czułości niż kiedyś mogą być powodem zmartwień i poluźnieniem stanu w związku. Nie w każdej chwili znaczy to najgorsze. Na szczęście!
Skąd zatem wiedzieć jak jest naprawdę? W dobie internetu można to sprawdzić bardzo śpiesznie. Wystarczy wejść na stronę zdrada.net.pl i wypełnić test oparty o 40 wyselekcjonowanych pytań dotyczących tego zagadnienia. Pytania były oparte o profil psychologiczny wielu związków: zarówo tych ktore dotknął syndrom zdradzenia partnera jak i tych gdzie partnerom się wyłącznie wydawało że coś jest nie tak. Po wypełnieniu testu, można się przekonać jak jest w rzeczywistości. Z pewnością nie wsyzstkie testy dają 100% pewność jednakże ten – ze względu na profesjonalne podejście do tematy – kontroluje się prawie że w każdym momencie!
Co jeżeli już okaże się że test okazał się dodatni? Czy musisz w tej samej chwili dać znać partnerowi że wiemy o jego skokach w bok? Dużo lepiej nie. Co robić dalej: wszystkie porady przesyłamy na końcu. Na stronie zdrada.net.pl znajdziecie kolekcja porad: co czynić dalej.
Serdecznie zapraszamy na naszą stronę www!
Czy grasz w totolotka
Na 1-szy rzut oka to co tu napiszę wydaje się dziwne, niemniej jednak jak dobrze wszystko przemyślimy to wydaje się bardzo logiczne , że to, jakie są nasze szanse w ciągu tygodnia, miesiąca, czy roku całkowicie nie uzależniony jest od ilości losowań – zależy jedynie i jedynie od ilości zawartych w tym czasie zakładów. Matematycznie posiadamy gruntownie taką samą szansę trafienia, jeśli zagramy 1 zakładem w 155 edycjach gry w roku, czy także zawrzemy 155 zakładów na tylko jedną modyfikację Lotka, w ciągu tego samego roku. Jeżeli graliśmy dotychczas regularnie powiedzmy 10 zakładami w każdej edycji gry, zawierając w miesiącu razem 90 zakładów, to po wprowadzeniu trzeciego losowania nadal grając regularnie 10 zakładami zawrzemy w miesiącu 130 zakładów (na 100% za większe pieniądze). I jedynie z tego powodu, z powodu tych dodatkowych 40 zawartych zakładów mamy 40 dodatkowych szans – a nie z powodu dodanego trzeciego losowania. O ile jednak trzymając się zasady „stałego portfela” zmniejszymy jednorazową ilość zawieranych zakładów do 7 tak, ażeby grając 13 razy w miesiącu płacić (prawie) tyle samo co przedtem, to mimo trzech losowań nadal będziemy mieć jedynie 91 szans na wygraną (7 razy 13 równa się 91), czyli (prawie że) tyle samo, jak wiele przed zmianą ilości losowań. Nie zmienia to jednak faktu, że niemało ludzi na to się nabierze, wierząc, że przy dosłownie zmniejszonej, jednorazowej ilości zawieranych zakładów, dzięki trzem losowaniom w tygodniu mają więcej szans i dopiero praktyka wyprowadzi ich z błędu. Zwiększenie ilości edycji w tygodniu ma możliwość mimo wszystko zwiększyć nieco obroty, nie z powodu konwersji w mechanizmie kumulacyjnym, bo na to wprowadzona zmiana nie zadziała (tak, jak sobie wyobraża Zarząd), tylko z tego powodu, że jest tych edycji po prostu więcej. Z drugiej strony trzeba jednakże pamiętać, że Lotek i inne gry liczbowe, to natomiast właśnie gry, czyli zabawa, rozrywka. Informacja o kumulacji musi posiadać czas dotrzeć do graczy, którzy wszak mają na głowie osobiste codzienne sprawy i problemy i nie muszą koncentrować sugestie wyłącznie na totolotku. Tymczasem udział w zwiększonej ilości edycji gry wymaga od graczy większego zdyscyplinowania, z powodu krótszego czasu na zawarcie zakładów. Należy też pamiętać, że większa częstotliwość edycji gry z kumulacją, to też dalsze i szybsze spowszednienie tej atrakcji, w pewnym sensie dewaluacja, a większa częstotliwość edycji gry w ogóle skłania do lekkiego traktowania terminów losowań – przyjęcia postawy: „zapomniałem zagrać dzisiaj – no to zagram jutro”.
Wniosek z tego wszystkiego musi być niestety bardzo krytyczny: obsesyjna wręcz polityka Zarządu Korporacji stawiania na ilość kumulacji i wysokość skumulowanych pul, a ogólnie rzecz biorąc wysokość wygranych, jest już z założenia błędna i nie uwzględniająca wszystkich psychologicznych uwarunkowań udziału w grze, a na dodatek realizowana niefachowo i nieskutecznie.
Na zakończenie wypada powtórzyć po raz kolejny:: hazard jest z całą pewnością rzeczą złą, szkodzi jednakże przede wszystkim portfelowi i nie rujnuje zdrowia tak, jak równieżnne nałogi: alkohol czy papierosy. Jest też także pożądaną rozrywką i dostarcza budżetowi Państwa dość dużo kasiorki. I tej kasy mogłoby być więcej i rozrywka mogłaby być lepsza, gdyby inni ludzie kierujący taką działalnością po prostu się na niej znali.
Czy grasz w totolotka
Na 1-szy rzut oka to co tu napiszę wydaje się dziwne, niemniej jednak jak dobrze wszystko przemyślimy to wydaje się bardzo logiczne , że to, jakie są nasze szanse w ciągu tygodnia, miesiąca, czy roku całkiem nie uzależniony jest od ilości losowań – zależy wyłącznie i wyłącznie od ilości zawartych w tym czasie zakładów. Matematycznie posiadamy gruntownie taką samą szansę trafienia, jeżeli już zagramy 1 zakładem w 155 edycjach gry w roku, czy także zawrzemy 155 zakładów na jedynie jedną przeróbkę Lotka, w ciągu tego samego roku. Jeśli graliśmy dotychczas regularnie powiedzmy 10 zakładami w każdej edycji gry, zawierając w miesiącu razem 90 zakładów, to po wprowadzeniu trzeciego losowania nadal grając regularnie 10 zakładami zawrzemy w miesiącu 130 zakładów (bez wątpienia za większe pieniądze). I jedynie z tego powodu, z powodu tych dodatkowych 40 zawartych zakładów posiadamy 40 dodatkowych szans – a nie z powodu dodanego trzeciego losowania. Jeżeli jednakże trzymając się zasady „stałego portfela” zmniejszymy jednorazową ilość zawieranych zakładów do 7 tak, żeby grając 13 razy w miesiącu płacić (prawie że) tyle samo co przedtem, to pomimo trzech losowań nadal będziemy mieć jedynie 91 szans na wygraną (7 razy 13 równa się 91), czyli (omal) tyle samo, jak wiele przed zmianą ilości losowań. Nie zmienia to natomiast faktu, że dość dużo ludzi na to się nabierze, wierząc, że przy nawet zmniejszonej, jednorazowej ilości zawieranych zakładów, dzięki trzem losowaniom w tygodniu posiadają więcej szans i dopiero praktyka wyprowadzi ich z błędu. Zwiększenie ilości edycji w tygodniu ma możliwość pomimo wszystko zwiększyć nieco obroty, nie z powodu konwersji w mechanizmie kumulacyjnym, bo na to wprowadzona zmiana nie zadziała (tak, jak sobie wyobraża Zarząd), tylko z tego powodu, że jest tych edycji po prostu więcej. Z drugiej strony powinno się jednak pamiętać, że Lotek i inne gry liczbowe, to natomiast w tym momencie gry, czyli zabawa, rozrywka. Informacja o kumulacji musi posiadać czas dotrzeć do graczy, którzy wszakże mają na głowie swoje codzienne sprawy i problemy i nie muszą koncentrować wątpliwości jedynie na totolotku. Tymczasem udział w zwiększonej ilości edycji gry wymaga od graczy większego zdyscyplinowania, z powodu krótszego czasu na zawarcie zakładów. Należy także pamiętać, że większa częstotliwość edycji gry z kumulacją, to także dalsze i szybsze spowszednienie tej atrakcji, swego rodzaju dewaluacja, a większa częstotliwość edycji gry w ogóle skłania do lekkiego traktowania terminów losowań – przyjęcia postawy: „zapomniałem zagrać na dzień obecny – no to zagram jutro”.
Wniosek z tego wszystkiego musi być niestety bardzo krytyczny: obsesyjna nawet polityka Zarządu Firmy stawiania na ilość kumulacji i wysokość skumulowanych pul, a generalnie wysokość wygranych, jest już z założenia błędna i nie uwzględniająca wszystkich psychologicznych uwarunkowań udziału w grze, a na dodatek realizowana niefachowo i nieskutecznie.
Na zakończenie wypada powtórzyć po raz kolejny:: hazard jest z całą pewnością rzeczą złą, szkodzi jednak przede wszystkim portfelowi i nie rujnuje zdrowia tak, jak inne nałogi: alkohol czy papierosy. Jest także również pożądaną rozrywką i dostarcza budżetowi Państwa niemało kasiorki. I tej kasiorki mogłoby być więcej i rozrywka mogłaby być lepsza, gdyby wszyscy ludzie kierujący taką działalnością po prostu się na niej znali.
Ginący monopol
Mieszkańcy Polski wygrali w 2008 r. w grach i loteriach TS mniej więcej 1,7 mld zł, dwa razy mniej, niż wpłacili do jego kasiorki.
Ustawa hazardowa daje Totalizatorowi Sportowemu spore szanse ekspansji. Ale ich wykorzystywanie ma możliwość się okazać równie nieproste jak trafienie głównej wygranej w Lotto.
W 2010 roku gry liczbowe będą dostępne także za pośrednictwem Globalnej sieci Internet , a ponadto telefonów komórkowych, co zainteresuje młodszą część społeczeństwa. Poszukując dodatkowych źródeł profitów, spółka wykorzysta tysiące ulokowanych w kolekturach lottomatów, za których pośrednictwem klienci będą mogli płacić za gaz, prąd czy telefon. Brzmi nieźle, prawda ? Czyżby państwowy monopolista w grach liczbowych szykował się do wielkiego skoku, chcąc wykorzystać radykalne zapisy ustawy hazardowej, która w ciągu paru lat ma wymieść z naszych ulic automaty do gry i postawić tamę innym formom hazardu? Niezupełnie. To garść haseł z 10- letniej strategii rozwoju Totalizatora Sportowego, nagłośnionej ponad 8 lat temu. Na fali entuzjazmu towarzyszącego dopiero co podpisanej umowie Totalizatora z amerykańską spółką GTECH, dotyczącej obsługi systemu przez Internet dla gier liczbowych, kreśliła on wizje rynkowej ekspansji.
Podobnie zresztą jak niemalże prawie każdy z kolejnych prezesów tej nomenklaturowej z dawien dawna spółki.
Posiadamy jeszcze w pamięci huraoptymizm sprzed trzech lat Jacka Kalidy, kolejnego prezesa Totalizatora, który miał śmiałe plany stworzenia grom losowym wizerunek „cool” w młodym pokoleniu, agresywnego wejścia do Globalnej sieci czy wykreowania ekscytującego show telewizyjnego, towarzyszącego losowaniom gier liczbowych. Ale priorytetowym orężem w walce z odbierającymi Totalizatorowi rynek operatorami automatów do gier, tzw. jednorękich bandytów, miały być zmonopolizowane poprzez Wy videoloterie. W sumie podobne technicznie do automatów, tyle że połączone centralną siecią przez Internet, co pozwalałoby na precyzyjną kontrolę losowań i wygranych. Projekt niestety upadł jak nie jedno wielkie hasło kolejnych prezesów. A miało być tak pięknie, a skończyło się tak jak to należy w każdej chwili u nas bywa- czyli klapą. Bez ochrony ustawowej państwa Totalizator miałby duże kłopoty z prywatnymi przedsiębiorcami i każda kolejna ustawa będzie miała na celu jego ochronę, bo przecież nie zabija się krowy co daje mleko a wszakże większość dochodów tej firmy zasila państwową kasę. I raczej długo tak będzie.
Trance online
Revellers roamingu Kings Cross w ostatnich weekendów mogli zauważyć nowego osiedla w Earl Place, zajmując w miejscu, nogi Lift kapitału Dragonfly. Z drzwi do Dragonfly zamknięte od New Years Day, klub aktualnie trance online Tiesto feat. C.C. Sheffield posty sieni faux-cegła noszących znak Tunnel.
Pomimo, że nazwa ma wątpliwości, zwraca pustą dla przeciętnego boomer 18-letni chk chk, to może stać się dużo bardziej zaznajomieni z trzeciej serii Channel Nine Underbelly. Klubie nocnym Tunel został otwarty przez Jana Ibrahim 20 lat temu, zaczynając od jego panowania jako “King of Kings Cross”. Ibrahim (lub dyskutowano “fikcyjne” wersji niego) jest w centrum Underbelly: The Golden Mile, który zagłębia się w szemrane relacje gruntu 1989/95. Według Komisji w 1995 r. Royal w sprawie korupcji w policji, Tunel był skierowany jako centrum handlu narkotykami w Sydney.
Czy w 2010 roku reorganizacją znany klub jest bystry ruch lub przepis na katastrofę się okaże, ale Herald Sun, raporty policja już ich obawy. Nowe miejsce jest licencjonowany do przechowywania 440 ludzi, czyli dwukrotnie pojemność Dragonfly i nie da rady odrzucić wniosek, jeśli odpowiednie wyjścia awaryjne i toalety są świadczone. Co najmniej miejsca jest sortowana w trzecim sezonie Underbelly strony premiera.
Cztery dni wolne na igraszki, Wielkanoc długi weekend za każdym razem było dobre do klubowiczów. Podczas gdy my nadal smutny Trance Energy nie jest już, jest dużo więcej działań Wielkanoc, ażeby nas zajęte w całym państwie. W tym roku skupiamy się prosto na kluby, w strumieniu goście z za granic coraz bliska.
To bez wątpienia weekend standout dla miłośników house i techno, z takimi zwiedzać krążący i Darren Emerson wniesienia Global Underground Down Under. Coś dla wszystkich nocnych smakuje, ale i dni, aby odzyskać. W ramach przygotowań do długiego weekendu, ITM posiada zaokrąglone niektóre gwiazdy będziemy bawić się z. Sprawdź co się dzieje w Twoim mieście, aby zdobyć planowanie!
Fotki
Coraz częściej nasze życie kręci się wokół Globalnej sieci Internet. Wielu z nas poświęca coraz więcej i więcej czasu na wykorzystanie komputera. Czy jest to lukratywne? Na to pytanie nie ma i nigdy nie było jednoznacznej odpowiedzi. Coraz więcej czasu jesteśmy online, ale również świat zazwyczaj tego od nas wymaga. Poprzez Internet załatwiamy na dzień obecny niemal wszystko, od drobnych zakupów, po poważne kontakty biznesowe. Właściwie każdy z nas, choćby raz dziennie siada do komputera. Czynimy to z wielu przyczyn. Dawniej chodziło głównie o rozrywkę, jaką dawały nam gry i o informację, która płynęła z pierwszych portali informacyjnych. Dzisiaj zmieniło się dużo. Bezpowrotnie minęły czasy, w których prym wiodły prymitywne portale, które stały się pierwowzorem dla teraźniejszych stron społecznościowych. Dawniej jednakże chodziło głownie o to, żeby zilustrować indywidualne fotki jak największej ilości znajomych. To w chwili obecnej na takich wortalach pojawił się pomysł na ocenianie fotografii i tworzenie rankingów. Dziś znacząca większość z takich portali chyli się ku upadkowi, ale cały czas posiadają oczywiste grono użytkowników. Dlatego również coraz więcej właścicieli zdecydowało się na to, by uczynić ze osobistych witryn portale nieco bardziej społecznościowe. Dlatego też a dodatkowo, że można pokazywać osobiste obrazki i dodawać znajomych, istnieje też sposobność budowy grup. Wielokrotnie można także porozmawiać za pośrednictwem chatów i innych form porozumiewania, na przykład for dyskusyjnych. Jak idealnie widać, Globalną sieć nie jest taki zły, jak go malują. Warto mu zaufać.
Online
W wielu wypadkach nasze życie kręci się wokół Internetu. Wielu z nas poświęca wciąż więcej i więcej czasu na wykorzystanie laptopa. Czy jest to zyskowne? Na to pytanie nie ma i nigdy nie było jednoznacznej odpowiedzi. Coraz więcej czasu jesteśmy online, niemniej jednak też świat w wielu przypadkach tego od nas wymaga. Poprzez Internet załatwiamy dzisiaj prawie że wszystko, od drobnych zakupów, po poważne kontakty biznesowe. Każdy z nas, choć raz dziennie siada do notebooka. Czynimy to z wielu przyczyn. Dawniej chodziło głównie o rozrywkę, jaką dawały nam gry i o informację, która płynęła z pierwszych portali informacyjnych. Dziś zmieniło się dużo. Bezpowrotnie minęły czasy, w których prym wiodły prymitywne portale, które stały się pierwowzorem dla obecnych stron społecznościowych. Dawniej jednak chodziło głownie o to, aby zaprezentować indywidualne fotki jak największej ilości znajomych. To w chwili obecnej na takich stronach pojawił się pomysł na ocenianie obrazków i powstawanie rankingów. Obecnie większość z takich portali chyli się ku upadkowi, niemniej jednak nadal posiadają oczywiste grono użytkowników. Dlatego też coraz więcej właścicieli zdecydowało się na to, żeby uczynić ze własnych witryn portale nieco bardziej społecznościowe. Dlatego również co więcej, że można pokazywać swoje obrazy i dodawać znajomych, istnieje również sposobność tworzenia grup. Wielokrotnie można też porozmawiać za pośrednictwem chatów i innych form porozumiewania, np for dyskusyjnych. Jak doskonale widać, Globalną sieć nie jest taki zły, jak go malują. Warto mu zaufać.
Czy grasz w totolotka
Na 1-szy rzut oka to co tu napiszę wydaje się dziwne, ale jak dobrze wszystko przemyślimy to wydaje się bardzo logiczne , że to, jakie są nasze szanse w ciągu tygodnia, miesiąca, czy roku zupełnie nie zależy od ilości losowań – zależy jedynie i wyłącznie od ilości zawartych w tym czasie zakładów. Matematycznie mamy gruntownie taką samą szansę trafienia, jeśli zagramy 1 zakładem w 155 edycjach gry w roku, czy również zawrzemy 155 zakładów na wyłącznie jedną przeróbkę Lotka, w ciągu tego samego roku. O ile graliśmy dotychczas regularnie powiedzmy 10 zakładami w każdej edycji gry, zawierając w miesiącu razem 90 zakładów, to po wprowadzeniu trzeciego losowania nadal grając regularnie 10 zakładami zawrzemy w miesiącu 130 zakładów (niewątpliwie za większe pieniądze). I tylko z tego powodu, z powodu tych dodatkowych 40 zawartych zakładów posiadamy 40 dodatkowych szans – a nie z powodu dodanego trzeciego losowania. O ile jednakże trzymając się zasady „stałego portfela” zmniejszymy jednorazową ilość zawieranych zakładów do 7 tak, by grając 13 razy w miesiącu płacić (prawie że) tyle samo co uprzednio, to mimo trzech losowań cały czas będziemy posiadać tylko 91 szans na wygraną (7 razy 13 równa się 91), czyli (prawie że) tyle samo, jak wiele przed zmianą ilości losowań. Nie zmienia to natomiast faktu, że dość dużo ludzi na to się nabierze, wierząc, że przy nawet zmniejszonej, jednorazowej ilości zawieranych zakładów, dzięki trzem losowaniom w tygodniu mają więcej szans i dopiero praktyka wyprowadzi ich z błędu. Zwiększenie ilości edycji w tygodniu ma możliwość mimo wszystko zwiększyć nieco obroty, nie z powodu przeróbek w mechanizmie kumulacyjnym, bo na to wprowadzona zmiana nie zadziała (tak, jak sobie wyobraża Zarząd), wyłącznie z tego powodu, że jest tych edycji po prostu więcej. Z drugiej strony powinno się jednakże pamiętać, że Lotek i inne gry liczbowe, to jednakże teraz gry, czyli zabawa, rozrywka. Informacja o kumulacji musi mieć czas dotrzeć do graczy, którzy wszak posiadają na głowie osobiste codzienne sprawy i kwestie i nie muszą koncentrować wątpliwości jedynie na totolotku. Tymczasem udział w zwiększonej ilości edycji gry wymaga od graczy większego zdyscyplinowania, z powodu krótszego czasu na zawarcie zakładów. Trzeba także pamiętać, że większa częstotliwość edycji gry z kumulacją, to również dalsze i szybsze spowszednienie tej atrakcji, swego rodzaju dewaluacja, a większa częstotliwość edycji gry w ogóle skłania do lekkiego traktowania terminów losowań – przyjęcia postawy: „zapomniałem zagrać dziś – no to zagram jutro”.
Wniosek z tego wszystkiego musi być niestety bardzo krytyczny: obsesyjna nawet polityka Zarządu Korporacji stawiania na ilość kumulacji i wysokość skumulowanych pul, a generalnie wysokość wygranych, jest już z założenia błędna i nie uwzględniająca wszystkich psychologicznych uwarunkowań udziału w grze, a na dodatek realizowana niefachowo i nieskutecznie.
Na zakończenie wypada powtórzyć po raz kolejny:: hazard jest na 100% rzeczą złą, szkodzi natomiast głównie portfelowi i nie rujnuje zdrowia tak, jak równieżnne nałogi: alkohol czy papierosy. Jest również także pożądaną rozrywką i dostarcza budżetowi Państwa dość dużo kasy. I tej kasy mogłoby być więcej i rozrywka mogłaby być lepsza, gdyby wszyscy ludzie kierujący taką działalnością po prostu się na niej znali.
Czy grasz w totolotka
Na pierwszy rzut oka to co tu napiszę wydaje się dziwne, niemniej jednak jak dobrze wszystko przemyślimy to wydaje się bardzo logiczne , że to, jakie są nasze szanse w ciągu tygodnia, miesiąca, czy roku całkiem nie zależy od ilości losowań – zależy wyłącznie i jedynie od ilości zawartych w tym czasie zakładów. Matematycznie mamy z dużą uwagą taką samą szansę trafienia, jeżeli zagramy 1 zakładem w 155 edycjach gry w roku, czy też zawrzemy 155 zakładów na wyłącznie jedną edycję Lotka, w ciągu tego samego roku. Jeżeli graliśmy dotychczas regularnie powiedzmy 10 zakładami w każdej edycji gry, zawierając w miesiącu razem 90 zakładów, to po wprowadzeniu trzeciego losowania wciąż grając regularnie 10 zakładami zawrzemy w miesiącu 130 zakładów (bez wątpienia za większe pieniądze). I tylko z tego powodu, z powodu tych dodatkowych 40 zawartych zakładów posiadamy 40 dodatkowych szans – a nie z powodu dodanego trzeciego losowania. O ile jednak trzymając się zasady „stałego portfela” zmniejszymy jednorazową ilość zawieranych zakładów do 7 tak, by grając 13 razy w miesiącu płacić (niemalże) tyle samo co przedtem, to mimo trzech losowań cały czas będziemy posiadać tylko 91 szans na wygraną (7 razy 13 równa się 91), czyli (omal) tyle samo, ile przed zmianą ilości losowań. Nie zmienia to natomiast faktu, że dość dużo ludzi na to się nabierze, wierząc, że przy nawet zmniejszonej, jednorazowej ilości zawieranych zakładów, dzięki trzem losowaniom w tygodniu posiadają więcej szans i dopiero praktyka wyprowadzi ich z błędu. Zwiększenie ilości edycji w tygodniu może mimo wszystko zwiększyć nieco obroty, nie z powodu modyfikacji w mechanizmie kumulacyjnym, bo na to wprowadzona zmiana nie zadziała (tak, jak sobie wyobraża Zarząd), jedynie z tego powodu, że jest tych edycji po prostu więcej. Z drugiej strony należy jednak pamiętać, że Lotek i inne gry liczbowe, to jednakże w tym momencie gry, czyli zabawa, rozrywka. Informacja o kumulacji musi posiadać czas dotrzeć do graczy, którzy wszakże posiadają na głowie spersonalizowane codzienne sprawy i problemy i nie muszą koncentrować uwagi tylko na totolotku. Tymczasem udział w zwiększonej ilości edycji gry wymaga od graczy większego zdyscyplinowania, z powodu krótszego czasu na zawarcie zakładów. Powinno się także pamiętać, że większa częstotliwość edycji gry z kumulacją, to także dalsze i szybsze spowszednienie tej atrakcji, swego rodzaju dewaluacja, a większa częstotliwość edycji gry w ogóle skłania do lekkiego traktowania terminów losowań – przyjęcia postawy: „zapomniałem zagrać obecnie – no to zagram jutro”.
Wniosek z tego wszystkiego musi być niestety bardzo krytyczny: obsesyjna dosłownie polityka Zarządu Spółki stawiania na ilość kumulacji i wysokość skumulowanych pul, a ogólnie rzecz ujmując wysokość wygranych, jest już z założenia błędna i nie uwzględniająca wszystkich psychologicznych uwarunkowań udziału w grze, a na dodatek realizowana niefachowo i nieskutecznie.
Na zakończenie wypada powtórzyć po raz kolejny:: hazard jest bez wątpienia rzeczą złą, szkodzi natomiast głównie portfelowi i nie rujnuje zdrowia tak, jak równieżnne nałogi: alkohol czy papierosy. Jest również też pożądaną rozrywką i dostarcza budżetowi Państwa niemało gotówki. I tej gotówki mogłoby być więcej i rozrywka mogłaby być lepsza, gdyby wszyscy kierujący taką działalnością po prostu się na niej znali.
Magia totolotka
Od lat słowo „kumulacja” podbija tętno naszym rodzimym graczom w totolotka, stało się także ulubionym, a nawet nawet magicznym dla wszystkich zarządów totalizatora. Przyjrzyjmy się więc: jak to faktycznie jest z tymi kumulacjami? Totolotkowych graczy można z grubsza podzielić na dwie grupy: „żelazny elektorat” i graczy mniej, albo bardziej okazjonalnych. Pierwsi są już uzależnieni, biorą udział praktycznie w każdej edycji gry, niemniej jednak miesięcznie inwestują w nią w wielu sytuacjach stałą, określoną gotówkę. Gdyby grali tylko oni, to z każdej edycji gry Totalizator miałby także stałe przychody. Gracze drugiej grupy muszą mieć ekstra zachętę – np. wielkie pieniądze do wygrania, chociaż nie w każdej sytuacji i nie tylko; w zdecydowanej większości przypadków jest to jakiś inny powód, jakaś zdarzenie w życiu prowokujące do odwiedzin kolektury. Ludzie gracze rzadko dołączają do „żelaznego elektoratu” – w ogromnej liczbie przypadków wówczas, gdy trafi się im większa wygrana, zachęcająca do systematyczności. Jakąś część z nich pewnie dałaby się namówić na regularność, przez zainteresowanie różnymi sposobami gry i perspektywami na przyszłość zwiększenia w niej szans. Niemniej jednak raczej urzędnicy, niż biznesmeni zasiadający nadal w zarządach korporacji lub nie dostrzegają tej możliwości, albo także ją lekceważą – myślę zresztą, że intelektualnie byłaby to dla nich zdecydowanie za trudna sztuka.
Po przerobieniu ustrojowej, kiedy to Totalizator przestał być traktowany ideologicznie (informacja dla młodzieży: w PRL-u maksymalna wygrana nie mogła być większa, niż 1 milion złotych) i zaczął posiadać obowiązek jak największego zasilania budżetu, a na dodatek pojawiła się zrazu słaba, niemniej jednak już jakaś konkurencja hazardowa, konieczne stało się powalczenie o obroty Spółki – a więc przede wszystkim o graczy okazjonalnych. Na 100% w pierwszej kolejności sięgnięto (i sięga się non stop) do reklamy (pamiętacie hasło: „Miliard w sobotę, miliard w środę”?). Ale już bodaj w 1997 roku, ówczesny prezes Władysław Jamroży – ten sam, od afery w PZU, idąc dalej i wzorując się na zagranicy zrobił rzecz bardzo pożyteczną dla Totalizatora – zmienił tak regulamin Dużego Lotka, że w razie nie trafienia poprzez graczy „szóstki”, pula głównej wygranej z tej edycji powiększała pulę, czyli kumulowała się w głównej wygranej kolejnej edycji. Niemalże jednocześnie zrobił rzecz niestety mniej pożyteczną dla graczy – podniósł cenę zakładu co zrobiono też ostatnio, podwyżka miała i spowodowała zmniejszenie ilości zawieranych zakładów, co przełożyło się na główne wygrane – ich ilość zmniejszyła się proporcjonalnie, w dużej liczbie przypadków więc zdarzały się edycje bez trafionej „szóstki” i w związku z tym większa, skumulowana pula w następnej edycji gry. Póki co mamy znów podwyżkę, ale trzeba widzieć i pozytywy, a mianowicie zmianę nazwy.
No to do kolektur drodzy Rodacy znów „kumulacja”.

