Polacy na stadionach europy cz. 1
Cz. 1
W Europie sezon piłkarski na dobre jeszcze się nie rozpoczął. Znakomita większość tych najlepszych lig europejskich nadal czeka na start. W Polsce rozgrywki już rozpoczęte. Rozpoczęte w atmosferze afer i skandali, zamieszania i chaosu. Lecz nad tym nie posiada się, co rozpisywać, bo powiedziano już w zasadzie wszystko na ten zagadnienie. Jednak przykłady drużyn reprezentujących nas w europejskich pucharach uświadamiają w przekonaniu, że jeszcze jakiś czas będziemy gonić tą najlepszą piłkarską Europę. Wejście do naszego polskiego bagienka Leo Beenhakkera było małym światełkiem w tunelu, który jeszcze dłuuuugo będzie się ciągnął. Lecz nie będę się roztkliwiał nad problemami szkolenia młodzieży, baz treningowych, organizacji i tego wszystkiego co u nas jest nie w porządku. Mianowicie jest to ostatni moment, w którym można przemyśleć szanse naszych wszystkich drużyn w europejskich pucharach, bowiem już niedługo jedna drużyna ma możliwość się z nimi pożegnać. Chodzi mi bez wątpienia o Zagłębie Lubin, które po porażce 0:1 na własnym boisku ze Steauą Bukareszt posiada już mniej szans na awans do 3. fazy eliminacji do Ligi Mistrzów.
W czym można upatrywać szansy na zwycięstwo Zagłębia w Bukareszcie? Ano niewątpliwie w tym, że wicemistrzowie Rumunii w tym pierwszym meczu wcale nie pokazali rewelacyjnej piłki i z tego można wnioskować, iż są w naszym zasięgu. Miedziowi mogą wygrać, jeżeli już ludzie zawodnicy zagrają absolutnie na maksa. Jednakże z reguły trenerzy i zawodnicy przed meczem w każdej chwili posługują się takowymi ogólnikami, że muszą zagrać na 100 % swych sposobów. I z reguły boisko przekazuje smutną prawdę o tym, że zaangażowania naszym piłkarzom niestety brakuje. Przed meczem Czesław Michniewicz był dość oczywisty siebie, informował media, że rozpracował rumuński zespół i wie o nich niemal wszystko, a również skrupulatnie wymyślał taktykę założoną specjalnie na Steauę. Szkoda tylko, że tych wymogów piłkarze wcale nie potrafili zrealizować na boisku. Dlatego zatem można się łudzić o niespodziankę, gdyż Steaua jest już parę lat przed mistrzami Polski. Nie mówię co prawda o latach świetlnych, niemniej jednak w europejskiej hierarchii zespół Pawła Golańskiego teraz osiągnął wręcz wyższy poziom niż do niedawna Wisła Kraków, o dawnym Groclinie już nie wspominając.
Niby patrząc na nazwiska możemy mieć nawet spore nadzieje na awans mistrzów Polski. Zagłębie ma wielu przyzwoitych zawodników. W bramce ma pewnego Czecha Michała Vaclavika, obroną sterują solidni Michał Stasiak i Manuel Arboleda, na bokach obrony młody i perspektywiczny Grzegorz Bartczak i wypożyczony z Benfiki Lizbona Tiago, w pomocy niekwestionowanym liderem jest Maciej Iwański mający z tyłu Mateusza Bartczaka i wspomagany poprzez skrzydłowych Wojciecha Łobodzińskiego i Roberta Kolendowicza, a w ataku Michniewicz posiada Michała Chałbińskiego, Piotra Włodarczyka, a również nowo pozyskanego Brazylijczyka Nunesa. I prawdopodobnie wyłącznie, jeżeli już Zagłębie wybiegnie w takim składzie, ma możliwość liczyć na awans. Wiemy, że Rui Miguel Gomes i Michał Goliński w pierwszym meczu się nie sprawdzili a dopiero wejście Łobodzińskiego i Kolendowicza poprawiło grę lubinian. Dla niektórych sprawa personaliów jest oczywista, ale trenerzy preferują mieszać w składzie, czego najdobitniejszym przykładem jest Paweł Janas i jego skład na mundial.
Nasi w europie cz. 1
Cz. 1
W Europie sezon piłkarski na dobre jeszcze się nie rozpoczął. Znacząca większość tych najlepszych lig europejskich cały czas czeka na sam początek. W Polsce rozgrywki już rozpoczęte. Rozpoczęte w atmosferze afer i skandali, zamieszania i chaosu. Lecz nad tym nie posiada się, co rozpisywać, bo powiedziano już w zasadzie wszystko na ten zagadnienie. Natomiast przykłady drużyn reprezentujących nas w europejskich pucharach uświadamiają w przekonaniu, że jeszcze jakiś czas będziemy gonić tą najlepszą piłkarską Europę. Wejście do naszego polskiego bagienka Leo Beenhakkera było małym światełkiem w tunelu, który jeszcze dłuuuugo będzie się ciągnął. Lecz nie będę się roztkliwiał nad problemami warsztaty młodzieży, baz treningowych, organizacji i tego wszystkiego co u nas jest nie w porządku. Mianowicie jest to ostatni moment, w którym można przeanalizować szanse naszych wszystkich drużyn w europejskich pucharach, bowiem już niedługo jedna drużyna ma możliwość się z nimi pożegnać. Chodzi mi z całą pewnością o Zagłębie Lubin, które po porażce 0:1 na własnym boisku ze Steauą Bukareszt ma już mniej szans na awans do 3. fazy eliminacji do Ligi Mistrzów.
W czym można upatrywać szansy na zwycięstwo Zagłębia w Bukareszcie? Ano niewątpliwie w tym, że wicemistrzowie Rumunii w tym pierwszym meczu wcale nie pokazali rewelacyjnej piłki i z tego można wnioskować, iż są w naszym zasięgu. Miedziowi mogą wygrać, jeżeli już inni ludzie zawodnicy zagrają absolutnie na maksa. Natomiast z reguły trenerzy i zawodnicy przed meczem w każdej chwili posługują się takowymi ogólnikami, że muszą zagrać na 100 % swych sposobności. I z reguły boisko przekazuje smutną prawdę o tym, że zaangażowania naszym piłkarzom niestety brakuje. Przed meczem Czesław Michniewicz był dość bezdyskusyjny siebie, informował media, że rozpracował rumuński zespół i wie o nich prawie wszystko, a też skrupulatnie wymyślał taktykę założoną specjalnie na Steauę. Szkoda tylko, że tych zaleceń piłkarze wcale nie potrafili zrealizować na boisku. Dlatego zatem można się łudzić o niespodziankę, gdyż Steaua jest już parę lat przed mistrzami Polski. Nie mówię co prawda o latach świetlnych, niemniej jednak w europejskiej hierarchii zespół Pawła Golańskiego w tej chwili osiągnął nawet wyższy poziom niż do niedawna Wisła Kraków, o dawnym Groclinie już nie wspominając.
Niby patrząc na nazwiska możemy posiadać wręcz spore nadzieje na awans mistrzów Polski. Zagłębie posiada wielu przyzwoitych zawodników. W bramce posiada pewnego Czecha Michała Vaclavika, obroną sterują solidni Michał Stasiak i Manuel Arboleda, na bokach obrony młody i perspektywiczny Grzegorz Bartczak i wypożyczony z Benfiki Lizbona Tiago, w pomocy niekwestionowanym liderem jest Maciej Iwański mający z tyłu Mateusza Bartczaka i wspomagany poprzez skrzydłowych Wojciecha Łobodzińskiego i Roberta Kolendowicza, a w ataku Michniewicz posiada Michała Chałbińskiego, Piotra Włodarczyka, a również nowo pozyskanego Brazylijczyka Nunesa. I chyba jedynie, jeśli Zagłębie wybiegnie w takim składzie, może liczyć na awans. Wiemy, że Rui Miguel Gomes i Michał Goliński w pierwszym meczu się nie sprawdzili a dopiero wejście Łobodzińskiego i Kolendowicza poprawiło grę lubinian. Dla niektórych sprawa personaliów jest oczywista, ale trenerzy lubią mieszać w składzie, czego najdobitniejszym przykładem jest Paweł Janas i jego skład na mundial.
kto następny
Tymczasem mamy wakacje, jakkolwiek w tym samym czasie najgorętszy epoka zblazowany całym mnóstwem emocji. Nieco lat temu przeżywaliśmy prawdziwy wstrząs kto w moim własnym odczuciu możemy przyrównać aż do znanej nam ekstazy.
Pewnego pięknego poranka włączam telepudło, od tego czasu przerzucam w poszukiwaniu odpowiedniego kanału dodatkowo na co trafiam? Proste: na rozgrywka piłkarski.
Żadna to rewelacja, wszystek spośród nas żyje tym na co dzień bądź przynajmniej kiedyś na kilka tygodni.
Guzik tak aby w tym dziwnego nie było o ile nie osłupienie jakie mnie pobudziło aż do myślenia. Niezwykłe, prawdziwość? Rozumny człek? Skąd my to znamy?
Komentator wykonywał swoją pracę, a moja osoba przecierałem oczy ze zdumienia. Mateja Kežman, Petr Cech, Aleksiej Smiertin? To jakiś mecz charytatywny ? pomyślałem? Nie, to Abramowicz i jego ? nowa Chelsea ?
Od razu pobiegłem do ojca i jak jakiś nieświadomy życia dzieciak poinformowałem go do czego do doszło na angielskim rynku transferowym. Jaka była jego reperkusje? Zapytał kogo kupiła Wisła? Natomiast kogo to nie pamiętam, bowiem? Bowiem Chelsea wzbogaciła się kimś wartościowszym, kimś kto puder zastrzec przyszłe sukcesy plus zbudować londyńską potęgę wzorem XXI wieku. Tym kimś był ? wyprężony niedojrzały ? z Portugalii ? Jose Mourinho.
Współcześnie, przeglądając internetowe portale już nie przecieram oczek, wcześniej nie biegnę do ojca, ażeby oznajmić mu kim wzbogaciła się Chelsea, zaś o Wiśle to poprzednio generalnie nie wspominam. Współcześnie, standardowo wymagam odkąd Abramowicza żeby sprowadzał wartościowych graczy takich, którzy znowuż będą mili szansę powalczyć o niezdobyte jak nadal przez londyńczyków, fant zbytnio zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Boże, tak dalece bym tego chciał. Wy również, wiem…
Zalecana reorganizacja
Na dzień dzisiejszy licząc od samej góry mamy 9 poziomów ligowych, a licząc z występującymi na Podhalu klasami C, wręcz 10. Jeszcze klika lat temu tamtejsza klasa C znajdowała się wyżej, bo na 8 poziomie ligowym, tam gdzie w tym momencie mamy klasę A.
Tak. Współcześnie klasa A, przynajmniej w naszym okręgu jest ósmym poziomem ligowym. Wszystko dla tego, że na przestrzeni zaledwie kliku lat wprowadzano, co raz to nowsze reorganizację. I tak z dawniejszego kształtu: I, II, III, IV, V (klasa okręgowa), klasa A, klasa B, klasa C, zrobiło się w chwili obecnej Ekstraklasę, I, II, III, IV, V, VI (klasa okręgowa), klasa A, klasa B, klasa C. A więc o dwa poziomy więcej (Ekstraklasa i V liga). Po sezonie 2010/2011 V liga zostanie, co prawda zlikwidowana, niemniej jednak cały czas nie zmieni to najdziwniejszego, że w okręgówce nadal, co sezon wymieniona zostanie, co najmniej połowa drużyn.
Dlaczego? Aktualnie pod ligę okręgowa na naszym terenie podlega aż cztery klasy A. Dodając do tego jeszcze baraże dla wicemistrzów, okazuje się że do wyższej ligi awansować musi aż sześciu beniaminków, co oznacza rok rocznie kolosalne przewroty.
Doskonałym, choćby raczej nie do zrealizowania pomysłem było by połączenie klas A. I tak proponowałbym połączyć klasę A Limanowską z Podhalańską a Gorlicką z Sądecką. Rozwiązanie takie w ogromnym stopniu zwiększyłoby poziom sportowy w klasach A i zredukowałoby ilość drużyn objętych upowszechnianiem do ligi okręgowej, której poziom tym samym też zostałby podniesiony. Następnie pod każdą klasą A powinny znajdować się po dwie B klasy, czyli łącznie cztery z podziałem terytorialnym znanym z teraźniejszych klas A. Taki podział umożliwiłby również zbudowanie klasy C.
W ten sposób poziom sportowy zostałby zwiększony. Dla klubów różnica polegałaby tylko na tym, że zmieniłyby się tylko nazwy lig, w których występują (obecna klasa A była ażeby klasą B, a klasa B klasa C i tym podobne.) Taki podział pozwoliłby również w ogromnym stopniu ograniczyć koszty. Wiadomo ze transfer zawodnika w klasie C, albo tzw. wpisowe jest tańsze niż w klasie A.
Nad powyższym pomysłem już dyskutowano rok temu. Wówczas jednak zastanawiano się nad stworzeniem dwóch lig okręgowych. Pytanie jedynie, po co, skoro równie dobrze mogą być to A klasy, gdzie wszystko jest tańsze, a poziom ligowy identyczny.
Siatkówka
Sport-klub.pl to serwis o tematyce sportu, przeczytasz tutaj najnowsze informacje o tematyce sportu. Informacje u nas zamieszczone pobierane są z Internetu bezpośrednio po opublikowaniu, dlatego w jednym miejscu masz pełny zbiór artykułów na temat sportu. Wszelakie treści posegregowane zostały na tematyczne podkategorie upraszczające poruszanie się po serwisie. Wszelaka Wiadomość opatrzona jest powiązanym obrazkiem i stosownymi tagami, w wyniku tego w intuicyjny sposób możesz znaleźć takie same treści na naszym portalu. Wyjątkowość serwisu siatkówka stanowi też dobra wyszukiwarka, która pozwala błyskawicznie i w prosty sposób odszukać stosowne wieści. Właściwie każdy publikacje można punktować w pięciostopniowej skali i napisać swoja opinię o sportem, za pomocą wbudowanemu systemowi komentarzy. Robimy wszystko żeby wieścizamieszczone na portalu były rzetelne i sprawdzone, jeżeli odszukasz jednak jakiś nieznaczny błąd, poinformuj nas o tym fakcie przez prosty formularz zamieszczony na portalu internetowym. Pomóż nam budować internetowy portal informacyjny. Zapraszamy.
Kto tak zdecydował
Powiadają, że brak wyborów jest gorszy niż nie dobra decyzja. Nie wiem, czy za takie niedostatki nie zapłaci męska reprezentacja Polski w siatkówce, w odniesieniu do której zderzyła się pochopność w odebraniu statusu selekcjonera Danielowi Castellaniemu i niezwykłe zwlekanie z nominacją jego następcy.
Na mój gust najpierw zrobiono źle (zwalniając Argentyńczyka), a następnie zrobiono jeszcze gorzej, nie robiąc nic. Niemniej jednak tak to bywa, gdy głowy się grzeją, gdy komuś spieszno do przeróbek, w szczególności wówczas, kiedy ukrytym ich zamiarem jest ugranie w nowych okolicznościach czegoś dla siebie. Nerwowe przebieranie nogami zaczęło się już w listopadzie, kiedy okazało się, że ani jedna osoba z trenerskiej pierwszej ligi nie kwapi się specjalnie do pracy z naszymi reprezentantami, bo po prostu jest zajęty. A na niespełna dwa lata przed igrzyskami olimpijskimi zajęty jest każdy, który coś potrafi. Można i trzeba było przewidzieć tę sytuację, kiedy Castellaniemu – z nie do końca jasnych przyczyn – pokazano drzwi.
Kolejka, która ustawiała się z drugiej ich strony, była pewnie długa, niemniej jednak to bezdyskusyjne, bo przenigdy nie jest tak, żeby na rynku zabrakło chętnych do dobrze płatnej roboty z zawodnikami, o których wiadomo, że umieją dość dużo. Ryzyko wpadki totalnej jest niewielkie, a jak się nie uda osiągnąć sukcesu, to nieprosto. Ten i ów co najwyżej sobie poszczeka; później i tak idzie się swoją drogą. Przy tym, skoro spuszczono takich specjalistów, jak Lozano i Castellani, to nie będzie wielkim wstydem, jak powieli się ich drogę.
Po odrzuceniu ofert trenerów zagranicznych, wskazanie na Jacka Nawrockiego – jako kolejnego szefa polskich siatkarzy – jest oczywistym krzykiem rozpaczy. Nie dlatego, że Nawrocki jest słaby, lecz dlatego, że psychicznie pewnie nikt na taką ewentualność w momencie wyrzucania Castellaniego przygotowany nie był. Ani zwalniający, ani sam Nawrocki, który notabene w prostej linii pochodzi ze szkoły Argentyńczyka (pracował z nim jako drugi trener w Skrze Bełchatów). No! Skoro ostatecznie zdecydowano się na taki wariant, można go było zastosować wkrótce po tym, jak uznano, że intencja pracy Castellaniego w perspektywie igrzysk w Londynie jest do kitu. Byłoby jakby sensowniej i przejrzyściej, a naród miałby wrażenie, że władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej działają w zgodzie z jakąś logiką. O wyborów podejmowanej w połowie stycznia powiedzieć tego już się nie da.
Polska a europa cz. 2
Cz. 2
Groclin i GKS Bełchatów z trudem uporały się z zakaukaskimi przeciwnikami. W drugiej rundzie zdobywca Pucharu Polski zmierzy się z kazachskim Tobołem Kostanai, a wicemistrz Polski zagra z ukraińskim Dnipro Dniepropietrowsk. Groclin ma prawdopodobnie większe szanse, choć posiada wyraźnie słabszy zespół niż Bełchatów. Być może znów w męczarniach, niemniej jednak zespół Jacka Zielińskiego I najprawdopodobniej wyeliminuje Kazachów i ma możliwość liczyć na szczęście w dalszym losowaniu. Wyłącznie, co dalej? Dosłownie jak awansuje do fazy grupowej, to będzie dostawać pieniądze za baty od zbiorowych rywali tożsamo jak jakiś czas temu Amica Wronki. Gdyby to był Groclin ze składem takim jak w sezonie 2003/04, z Niedzielanem, Rasiakiem, Milą, Sobolewskim, to można aby było marzyć wręcz o wyjściu z grupy. Obecnie duet Ślusarski – Sikora być może nawet dorównuje Wtorkowi i Rossiemu z tamtych lat, lecz to już niestety wszystko, reszta to ligowi przeciętniacy. Temu nie można zaprzeczyć, wystarczy stwierdzić, że ktoś taki jak Filip Ivanovski jest uważany poprzez działaczy tego klubu za gwiazdę.
GKS Bełchatów być może jest najpoważniejszą drużyną z całej trójki pucharowiczów. Pomimo straszliwych męczarni z Ameri Tbilisi prawdopodobnie najbardziej trzeba wierzyć teraz w zespół Oresta Lenczyka. Jednak smutna prawda jest taka, że siła Bełchatowa jest bezpośrednio proporcjonalna do formy (i egzystencji w składzie) Łukasza Garguły. To jest podobny zawodnik jak iwański z Zagłębiu. Gdy go nie posiada, zespół wyraźnie słabnie. Mówię tu o Europie, bo w polskiej lidze jakoś radzą sobie dosłownie bez niego, i chwała im za to. Ukraińców natomiast powinno się cenić wyżej, niż rywali Dyskobolii. Wprawdzie to nie Dynamo, czy Szachtar, niemniej jednak zespół znajdując się tuż za tą dwójką w ligowej hierarchii. I szczerze mówiąc bez Garguły raczej nie ma co liczyć na korzystny rezultat. Swoją drogą z pełnym szacunkiem dla trenera Lenczyka, niemniej jednak nie do pojęcia jest to, że nie posiada w drużynie wartościowego zmiennika, a właściwie zmienników. Ewidentnym niedopatrzeniem było również oddanie Rafała Boguskiego do Wisły, a choćby nie znalezienie nikogo wartościowego na jego miejsce. Nie wiem, czym się kierują dziennikarze mówiąc o szerokiej kadrze GKSu. A zatem jak wygląda skład drużyny bez Garguły, a także Dawida Nowaka i Mariusza Ujka? Na boisku jest trzech nominalnych defensywnych pomocników, na lewym skrzydle gra nominalnie lewy obrońca Jacek Popek, a osamotniony w ataku Carlo Costly biega i walczy, lecz sam nic raczej nie zdziała. Swoją drogą dziwie się, że dosłownie tak doskonały, i chyba najbardziej w tym momencie szanowany polski trener jak Lenczyk mając tak wąską kadrę, i tak używa niepotrzebne roszady. Bo jak wyjaśnić nieobecność w Tbilisi w składzie zdobywcy dwóch bramek w pierwszym meczu Dariusza Pietrasiaka?
Nasuwa się mnóstwo pytań, multum wątpliwości, a prawda nadal okazuje się niestety smutna. Z drugiej strony można rzec, iż nie posiada się co wgłębiać w szczegóły, jedynie liczyć na co najmniej ambitną grę naszych reprezentantów w Europie i po prostu im kibicować, a na poprawę liczyć już wkrótce. Po rzekomych zmianach prawnych dotyczących kursy piłkarze w Polsce.
Siatkówka
Poszukujesz strony informacyjnej o tematyce: siatkówka. Doskonale trafiłeś bo serwis: siatkówka to duże centrum faktów związanej z: siatkówka Odszukasz w tym miejscu aktualne wiadomości z Polski oraz z zagranicy. Witryna eksponuje imponujące i najnowsze newsy z radia,szklanego ekranu , magazynów i tygodników. Wszelki news ma poglądowe zdjęcia i możliwość wyrażania swojej opnii. Dziękujemy za wyrażenie swojej opinii. Staramy się aby wiadomości były jak najbardziej prawdziwe, jeśli dostrzeżesz jakiś drobny błąd, ostrzeż nas poprzez formularz widoczny na naszej stronie internetowej. Wszystko to w jednym miejscu na portalu: http://www.sport.epinie.pl bez żadnego ściemniania, same informacje. Zapraszamy, wejdź do nas.
Piłka
Poszukujesz serwisu z wiadomościami związanej z: piłka. Dobrze trafiłeś ponieważ witryna: piłka to dobre centrum newsów o: piłka Odnajdziesz na tej stronie najnowsze wiadomości z naszego kraju także ze całego globu. Strona WWW odnajduje najciekawsze i najświeższe fakty z radia,szklanego ekranu , publikacji i miesięczników. Wszelki fakt posiada przykładowe zdjęcia i możność wyrażania swojej opnii. Będziemy wdzięczni za opinie. Dokładamy wszelkich starań by newsy były bardzo sprawdzone, jeśli jednak zauważysz jakiś drobny błąd, napisz do nas poprzez formularz widoczny na naszej stronie WWW. Całość w jednym miejscu na stronie: http://www.sport.epinie.pl bez zbędnego ściemniania, same wiadomości. Zapraszamy.
Co się będzie działo
Tymczasem mamy urlop, jednak zarazem najgorętszy czas przesycony całym mnóstwem emocji. Parę lat temu przeżywaliśmy wierny poruszenie który w moim własnym odczuciu możemy przyrównać aż do znanej nam ekstazy.
Pewnego pięknego poranka włączam telepatrzydło, od tego czasu przerzucam w poszukiwaniu odpowiedniego kanału również na co trafiam? Proste: na rozgrywka piłkarski.
Żadna owo objawienie, każdy spośród nas żyje tym codziennie względnie co najmniej razu jednego na nieco tygodni.
Guzik iżby w tym dziwnego nie było gdyby nie zaskoczenie jakie mnie pobudziło aż do myślenia. Niezwykłe, prawda? Rozumny homo sapiens? Skądże my to znamy?
Sprawozdawca radiowy wykonywał swoją pracę, a ja przecierałem oczy ze zdumienia. Mateja Kežman, Petr Cech, Aleksiej Smiertin? To jakiś mecz charytatywny ? pomyślałem? Nie, to Abramowicz i jego ? nowa Chelsea ?
Od razu pobiegłem do ojca i jak jakiś nieświadomy życia dzieciak poinformowałem go do czego do doszło na angielskim rynku transferowym. Jaka była jego reperkusje? Zapytał kogo kupiła Wisła? Zaś kogo owo nie pamiętam, ponieważ? Jako że Chelsea wzbogaciła się kimś wartościowszym, kimś który miał zagwarantować przyszłe sukcesy i skonstruować londyńską potęgę na miarę XXI wieku. Tym kimś był ? stojący młokos ? z Portugalii ? Jose Mourinho.
Obecnie, przeglądając internetowe portale uprzednio nie przecieram oczek, poprzednio nie biegnę aż do ojca, tak aby zakomunikować mu kim wzbogaciła się Chelsea, zaś o Wiśle to wprzódy w ogóle nie wspominam. Dziś, standardowo wymagam od momentu Abramowicza aby sprowadzał wartościowych graczy takich, którzy kolejny raz będą mili szansę powalczyć o niezdobyte w charakterze nadal na mocy londyńczyków, łup zbyt zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Boże, jak dużo bym tego chciał. Wy podobnie, wiem…

