Posts Tagged ‘sztuka’

Kabaretowy serwis

kwi 03

Kilka grup kabaretowych tworzyło się już w młodych latach. Początkowo rozbawiali oni często znajomych w szkołach czy domach. Dopiero z czasami okazywało się,  że to kabaret to znakomity koncepcja na pokazywanie własnych umiejętności dla większego grona odbiorców. Takie grupy, które tworzyły się w młodości to w wielu przypadkach przyjaciele. Wręcz nie podejrzewali oni, że ma możliwość im się przytrafić jakaś przygoda z tym związana i ich życie będzie oparte w tym momencie na takim zajęciu. Kabarety obecnie są de fakto popularne. Ludzi preferują oglądać innych ludzi, którzy potrafią umiejętnie parodiować i w śmieszny metodę żartować częstokroć z samych siebie. Bardzo interesującą grupą jest Kabaret Łowcy.B. jest to grupa studentów pochodząca z Cieszyna. Czyli taka jak poprzednio pisałam, powstające w czasach szkolnych przyjaźnie przeradzają się w stateczne związki pod różnymi względami na lata. Tutaj połączyło ich rozbawianie osób. Skoro cały skład ma do tego dar i pragnie to robić to nie pozostaje im nic innego jak działać w tym kierunku. Muszą się rozwijać i aranżować nowe programy aby publiczność była systematycznie nimi zaciekawiona.

Buyart – to buy – to exhibit – to consult

mar 24

Galeria internetowa Buyart.pl – Paweł Szanajca,  Stanisław Młodożeniec, Piotr Młodożeniec, Jan Kossakowski, Krzysztof Augustin – sprzedaż obrazów i grafik. On-line gallery Buyart.pl  – Paweł Szanajca,  Stanisław Młodożeniec, Piotr Młodożeniec, Jan Kossakowski, Krzysztof Augustin  – polish contemporary artists to buy, to exhibit, to consult. Sztuka współczesna, słynni artyści, wystawy, kolekcje, malarstwo, grafika, fotografia, rzeźba, architektura wnętrz, sztuka polska, sztuka światowa, sztuka europejska Contemporary art, artist, exhibition, painting, collection, sculpture, graphic design, architecture, photography, polish art, european art, chinese art Jacek Malczewski, Witkacy, Henryk Stażewski, Edward Krasiński, Jacek Malczewski, Teresa Pągowska, Tadeusz Rolke,  Cezary Filew, Aaron Sosa, Zbigniew Ugielski, Dorota Brodowska, Mariusz Foltak, Monika Osiecka, Stanisław Zagajewski, Barbara Zbrożyna, Jerzy Nowosielski, Tessa, Beata Pflanz, Waldemar Świerzy, Janusz Kaczmarski, Grażyna Bartnik, Agata Nowosielska, Kouji Nagashima, Japan, Madalina Lazar, Romania,  Lei Liang, China, Ioseb Nadiradze, Georgia, Gigi Cau, Italy, Wu Hao, China, Fusayo Otake Japan, Santhana Raj, India, Jose Tavares, Portugal,  Panayiotis Kalorkoti, Greece, Marta Matelier, Grupa, Cubic Design, Artemobili, IKS Design, Małgorzata Sosna,

MALARSTWO PÓŹNEGO RENESANSU

mar 16

Za późny renesans można uważać okres od śmierci Angolo Bronzino, 1503-1572, Salviati, Giorgio Vasari, Rafaela ai po Carraccich, ok. 1520-1600. Charakter 1512-1574, Allori i m. W Rzymie bardziej rafaelowski późnego renesansu krystalizuje się najpierw w malarstwie weneckim i tam najdłużej trwa. W Rzymie mówień za Grzegorza XIII, 1572-1585, i Sykstusa V, zyskuje przewagę po Sacco di Roma, 1527, posępna 1585-1590. O wiele miekszy, staranniejszy Federico w nastroju tradycja Michała Anioła – tłumiąc takie Barocci, ok. 1537-1612, i jeso liczni naśladowcy. naśladowców Rafaela, jak Giullo Romana, 1499-1546, Potem wszędzie przenikanie elementów weneckich, od i Perino del Vaga, 1499-1547. Punkt szczytowy ma- których Florencja odcięta się już w połowie XVI w. nieryzmu rzymskiego za Pawła III do Pawła IV; repre- Carracciowie (Lodovico, 1555-1619, Annibałe, 1560-zentantami najpierw północni Włosi (jak Sebastiana 1609) wiążą tradycję pólnocnowłoska Correggia t ele-del Plombo, ok. 1485-1547, Marcello Yenusti i in.), mentami rzymskimi i weneckimi; szerokie, tworzące potem Toskańczycy (jak Daniele da Yolterra). We szkole oddziaływanie na całe Wiochy. O El Graco Florencji: Pontormo, 1494-1557; Rosso Fiorentino, mowa przy sztuce Hiszpanii.
Manieryzm a późny gotyk.
Zwracano już w wielu wypadkach uwagę na zbliżenie się późnego renesansu do sztuki średniowiecznej. Polega ono na podporządkowywaniu przedstawianego treści ideowej. Postacie, architektura, krajobrazy, ba, wręcz koloryt jako nosiciel nastroju uczuciowego, służą ukazywaniu sensu moralnego lub religijnego. Tematu obrazów nie maluje się ze względu na niego samego, z radości z powodu zawartego w nim piękna. Załamuje się wesoły blask barw, zniekształca gładką piękność, bowiem spojrzenie patrzącego nie powinno zatrzymywać się na tych powierzchownych wdziękach, ale kierować się ku temu, co nadzmy słowe.
A przy tym istnieje w dziedzinie formalnej malarstwa krajów północnych także bierne poddawanie się wpływowi elementów późnogotyckich: formy renesansowe o odcieniu manierystycznym mieszają się naturalnie z późnogotyckimi i długo nie dostrzegano sprzeczności obu tych światów formalnych; wyraziście oddzieliło je dopiero krytyczne oko historyka sztuki. W wypadku powyższym jest w szczególności znamienny fakt, że formy późnego renesansu uległy wpływom ukształtowanym przez gust późnogotycki.
Ornament późnego renesansu
Nastrój epoki, nie uświadamiany sobie wyraźnie wręcz przez jego nosicieli, wyraża się w każdym momencie najbardziej dobitnie w ornamencie. Jego formy nie są obciążone żadną przedstawieniową treścią i nie są skrępowane żadną nazbyt surową tradycją, chociaż w każdej chwili znajdują się w nurcie właściwej tradycji. Grę form ornamentu można porównać z pismem, w którym odbija się nieświadomie w ramach form konwencjonalnych stan psychiczny i fizyczny piszącego.
Wczesny renesans faworyzował ornament “arabeskowy”, który nie był wcale pochodzenia arabskiego, niemniej jednak rzymskiego: wdzięczne, faliste i spiralne wici akantu, kandelabry roślinne itd., które można było przekładać na język naturalności, jak np. w kolorowych wieńcach majolik Robbiów. Te żywe i świeże, jasne i szczere formy nie odpowiadają już powadze nowej epoki.

Galeria obrazów

mar 09

Galeria Brama to dokumentacja twórczości malarskiej i rysunkowej Krzysztofa Iwina. Folder malarstwa olejnego i akryli, rysunki, ilustracje oraz kompozycje dźwiękowe.

Krzysztof Iwin jest absolwentem gdańskiej Asp, studiował Malarstwo u prof. Macieja Świeszewskiego , a dodatkowo Architekturę Wnętrz prof. Andrzeja Pniewskiego. Pracę dyplomową z malarstwa i rysunku obronił 15.01.2003 r. wyróżnieniem. Od kilkunastu lat para się głównie figuratywnym malarstwem i rysunkiem. Jego twórczość koresponduje z twórczością Makowskiego ,Wojtkiewicza, Świeszewskiego i niesie ze sobą niemałą dawkę melancholii i powidoków z nieistniejących rzeczywistości.

 

Martwa natura to gatunek artystyczny obejmujący kompozycje, zazwyczaj malarskie lub rysunkowe składające się ze stosunkowo nieznacznych, nieruchomych, zwykle nieożywionych przedmiotów, dobranych ze względów kompozycyjno-estetycznych albo symbolicznych. Pospolitymi detalami martwych natur są kwiaty, książki, naczynia, broń, przyrządy myśliwskie, przybory kuchenne, przybory do palenia tytoniu, świece, karty i inne gry, instrumenty muzyczne, itp.

 

Sgraffito (wł. graffiare – ryć, drapać) – technika malarska polegająca na nakładaniu kolejnych, kolorowych warstw tynku albo kolorowych glin i na zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich. Poprzez odsłanianie warstw przedtem nałożonych powstaje dwu- lub wielobarwny wzór.

 

Art – sztuka

mar 06

Sztuka stanowi nieoderwany detal naszego życia, będący niekiedy oprócz naszą świadomością. W bardzo wielu sytuacjach nie jesteśmy świadomi, że to, co oglądamy, czym otaczamy się we własnym lokalu bądź mieszkaniu można nazwać sztuką. Sztuka to bowiem nie tylko teatr, ilustracje, muzyka klasyczna i tak dalej. sztuka to wszystko, co nam się podoba, co sprawia, że jesteśmy piękniejsi od wewnątrz, przy czym czujemy się zrelaksowani. Na przełomie wieków sztuka bardzo się zmieniła, wraz ze zmiana stylów i upodobań społeczeństwa. Sztuka współczesna jest bardzo różnorodna, można dać upust własnej wyobraźni, wyrażać samego siebie w metodę dowolny. Wszystkie przejawy sztuki znajdą chociażby najmniejszą grupkę odbiorców. Jednym z najpopularniejszych kierunku sztuki jest malarstwo, przelewanie osobistej duszy na płótna, jest bardzo trudnym sposobem wyrażania swojego ja. Natomiast jest to też metodę najbardziej doceniany poprzez odbiorcę. Dzięki dużej popularności kierunki malarskie bardzo się rozwinęły, stosować można różnorodne techniki, co daje całkowicie inny wymiar danemu dziełu, architekurze.

 

Galeria obrazów

lut 28

DZIEŁO SZTUKI – najstarsza teoria estetyki, to nauka o pięknie. Konsekwencją tego jest uznanie, że perfekcyjne piękno jest dla człowieka nieosiągalne. Istnieją dzieła sztuki współczesnej znacznie różnorodne jak również różnorakie nań reakcje. Za przedmiot estetyki uznaje się wszystko to, co może być rozpatrywane w aspekcie podobanie i niepodobania. Każdemu podoba się co innego- nie ma piękna absolutnego, nie ma specjalnej dziedziny określanej mianem sztuki.
Piękno realizuje się w dziele sztuki, ale przestało być nadrzędną ideą , wyrazem tego, co nieosiągalne. Natura powstała, zanim powstał człowiek. Sztuka powstała w wyniku pracy. Od czasów najdawniejszych traktuje się sztukę jako sprawność natury technicznej i jako odwzorowanie świata.
Dzieło nie musi być traktowane jako twór izolowany (izolacja od reszty rzeczywistości – genezy, rozlicznych funkcji, związków z innymi dziedzinami życia) albo jako twór historyczny. Estetyka uwzględnia jego rozmaite konteksty. Pozwala to dostać nowe spojrzenie na problematykę wartości estetycznej i jej odbioru.
Brak powszechnej teorii dzieła sztuki sztuki- fenomen sztuki jest zbyt złożony, bo zamknąć go w jednej regule. Można powiedzieć, że jest przedmiotem ograniczonym od reszty świata – tworzy własny, specyficzny świat artystyczny. Jest tworem celowym człowieka, zawierającym ślad jego osobistych zamiarów. Należy rozpatrzyć specyficzny aspekt, w jakim rozpatrywane jest dzieło sztuki. Jest on wyznaczony przez:
wydobycie struktur i jakości cechujących dzieło
dążenie do dokładnego sprecyzowania wartości estetycznej
Dzieło stanowi więc przedmiot estetyki, jeśli  ujmowane jest z uwagi na jego swoistość, różność w stosunku przedmiotów nie będących dziełami sztuki.

Sztuka

lut 23

Język polski nie wytworzył przymiotnika od wyrazu sztuka. Nie jest nim wyraz sztuczny   
choć od sztuki pochodzi, bo oznacza rękodzieło, twór powstały w warunkach nienaturalnych.
Natomiast w odniesieniu do sztuki używa się przymiotnika artystyczny. Mówi się np. o
historycznoartystycznych zjawiskach lub badaniach, co oznacza poglądy na sztukę w
rozwoju dziejowym. Operuje się wyrazem sztuka w zgodzie ze znaczeniem, jakie sztuce i
sztukom pięknym nadał 19 w., a zwłaszcza romantyzm. Wtedy to ostatecznie uznano
działalność artystyczną za twórczość umysłową.
Estetyka, choć zdeterminowana i ograniczona, odpowiada na wiele pytań. Może nie tyle
odpowiada, co stawia pytania, nieraz zawiłe i trudne. Już sama metoda klasyfikacji zjawisk
sztuki nasuwa wątpliwości. Dużą trudność sprawia definicja sztuki jako przedstawienia
widzialnej rzeczywistości, jeszcze większą definicja sztuki będącej przedstawieniem
niewidzialnej rzeczywistości, a już niepokonalne trudności piętrzą się przed definicją łączącą
oba stanowiska. Zarysowują się także różnice między krytykiem sztuki a filozofem lub
estetykiem i tylko rozsądek i doświadczenie może nam dopomóc przy ocenie wszystkich
wątpliwości.

Krzysztof Iwin

lut 16

Z Krzysztofem Iwinem, polskim artystą malarzem, rysownikiem i grafikiem Krzysztofem Iwinem rozmawia Magdalena Buraczewska-Świątek

  • Witam Pana, czy wie Pan kiedy i skąd się bierze w człowieku talent?
  • Witam Panią. Nie mam pojęcia, mogę jedynie przypuszczać, że (prawie) każdy człowiek posiada zdolność rozwinięcia w sobie pewnych predyspozycji, wyspecjalizowania się w czymś, być może po to, by pełnić jakąś funkcję w społeczeństwie. Dzieje się tak dzięki woli, uporowi i aktywności. Czasami jest to już zdeterminowane przez coś lub kogoś. Kiedy zaczynamy zgodnie ze swoim przekonaniem pracować nad odkrytą w sobie skłonnością, pasją, to chyba można nazwać rozwijaniem talentu? Skąd się bierze talent…? Pojęcia nie mam. Jeśli istnieje Bóg, to pewnie jego sprawka, a jeśli nie, to pewnie wynik niepojętej konfiguracji elementów natury, który czasami nazywamy przypadkiem.
  • Pan go niewątpliwie posiada. Kto pomógł Panu odnaleźć go w sobie? Kiedy to było i co zmieniło w Pana życiu?
  • Nie byłbym taki pewien: gdybym nigdy w życiu nie malował i nagle teraz dałaby mi Pani pędzel i farbę to pewnie nie namalowałbym niczego ciekawego… może jakąś pseudo-abstrakcję na siłę? W każdym razie coś we mnie drgnęło podczas pierwszych zajęć w liceum plastycznym, kiedy rysowałem stare lampy naftowe z natury. Coś drgnęło, czyli poczułem przyjemność i satysfakcję, coś w rodzaju odkrycia: “O, jak fajnie… nie wiedziałem, że tak można !”
  • Gdyby poproszono Pana o określenie jednym słowem Pana obrazów – co to byłoby za słowo?
  • Obrazy. Chciałbym powiedzieć coś więcej, ale to już nie będzie się liczyć.
  • Kiedy zobaczyłam Pana prace po raz pierwszy (w internetowej galerii) od razu się nimi zachwyciłam (zapragnęłam też, by zilustrował Pan mój tomik poetycki). Mają w sobie wielką magię, tajemniczość i oddziaływają na uczucia za sprawą emocji wypisanych na twarzach malowanych przez Pana postaci – niepokój, tęsknota, izolacja. Skąd taka stylizacja? Skąd takie wizje?
  • Stylizacja robi się sama i z tego się cieszę, nawet jestem czasami dumny. Nigdy nie próbowałem stylizować tego co robię, na coś czy na kogoś. Nie wyklucza to oczywiście wrażeń u odbiorcy, że twórca się czymś, czy kimś inspirował. Ja jednak zawsze podkreślam, że nigdy nie inspirowałem się żadnym innym twórcą, w takim stopniu aby stylizować swoje utwory pod jego wpływem. Próbuję być autentyczny w tym co robię, to jest dla mnie największa wartość w sztuce. Nie zawsze to oczywiście się udaje… a skąd wizje? Nie wiem. Zewsząd chyba. Człowiek chłonie świat zewnętrzny i go wypluwa z odrobinami swojej tkanki, tak to chyba jest z organizmami artystów.
  • Czy identyfikuje się Pan z którymś z bohaterów Pana obrazów, grafik?
  • Czasami pod wpływem jakichś zdarzeń przemycam swoje uczucia, coś opowiadam o sobie. Ale to chyba zbyt mało żeby to nazwać identyfikacją czy utożsamianiem. Większe znaczenie ma jeśli ktoś inny odnajdzie w obrazie siebie, czy kogoś, czy coś. W końcu nie maluję dla siebie. Kiedyś dużo więcej rysowałem i często pojawiała się w tych rysunkach postać niby-pajaca, który niejako komentował spojrzeniem, gestem jakieś sytuacje czy symbole. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że było to coś w rodzaju projekcji siebie samego na kartkę.
  • Do gustu bardzo przypadły mi też symboliczne, wymowne, czasem ironiczne tytuły Pana obrazów – wymyśla Pan je sam?
  • Tytuł obrazu to jak wisienka w torcie. Przychodzi w trakcie pracy, rzadko na początku, raczej na końcu. Już dawno odkryłem, że nie czuję się dobrze jako malarz – realizator projektu, czyjejś czy nawet swojej wizji. Raczej nazywam to co odkryłem podczas malowania niż maluję to co wymyśliłem – tak bym to ujął. Tytuł zazwyczaj jest rezultatem myślenia w trakcie pracy, nad tym, co właściwie maluję, czym i jakie to jest, jak wygląda.
  • Co chce Pan przekazać, zakomunikować obrazami odbiorcom Pana dzieł?
  • Nic. Dzielę się z nimi tym co odnalazłem przez malowanie. Nie odnajduję w sobie misjonarza, który chce coś przekazać, coś konkretnego, ważnego. Bardzo mi się podoba pewien luz w interpretowaniu treści przez odbiorcę. Cieszę się jeśli ktoś widzi więcej w obrazie niż ja sam. Również wtedy kiedy widzę, że się po prostu podoba.
  • Mówi się, a niektórzy nawet potwierdzają te słowa, że smutek to sprzymierzeniec artystów, że najlepiej tworzy się, gdy ma się jakieś ponure, smętne myśli. Czy dostrzega Pan coś takiego u siebie?
  • W moim przypadku najbardziej sprzyja malowaniu spokój ducha i kontrolowana przestrzeń akustyczna czyli innymi słowy – dobra muzyka. Ponure i smętne myśli to chyba nic innego jak jakiś brak równowagi emocjonalnej, tak jak i nadmierna euforia . “Jesienna deprecha” bynajmniej nie pomaga w tworzeniu czegokolwiek, tak myślę. Jako przyprawę do spokoju i muzyki dodałbym odrobinę melancholii, radosnego poczucia swojego istnienia, samoświadomości i poczucia obecności innych ludzi, gdzieś za ścianą, gdzieś na świecie.
  • Powiedział Pan kiedyś, że “Nieświadomość towarzysząca aktowi twórczemu, stygmatyzuje powstałe dzieło”. Czy mógłby Pan wyjaśnić to zdanie?
  • W takie wyszukane słowa ubrała kiedyś moją wypowiedź pewna sympatyczna rozmówczyni. Wydaje mi się, że ni mniej ni więcej mówiłem o tym, że nie staram się przez malowanie czegoś przekazać, raczej wyłączam się, wyodrębniam coś ciekawego z przypadku, nieświadomości… i na końcu to widać, przynajmniej czasami. Tego bym chciał.
  • Który z namalowanych przez Pana obrazów najbardziej Pana zaskoczył ? (jeśli chodzi o improwizację twórczą) Dlaczego?
  • Ostatnio, mniej więcej rok temu, byłem pozytywnie zaskoczony wprowadzeniem do malowania pewnego nastawienia, które do tej pory stosowałem raczej w rysunku. Chodzi o stosowanie medium malarskiego z jeszcze większą dawką intuicji, dysharmonii, improwizacji… jednym słowem – coraz śmielej włączam szalonego autopilota nie tylko w warstwie treści ale i formy. Pamiętam też, że zaskoczyło mnie to, że geometryzowanie form może przynosić ciekawe rezultaty.
  • Co daje Panu tak namacalne obcowanie ze sztuką?
  • Przede wszystkim brudne ręce… A tak na poważnie – nie obcuję zbyt wiele ze sztuką, raz na jakiś czas oglądam dzieła starych mistrzów. Odczuwam wtedy rodzaj błogostanu, głównie na widok genialnego warsztatu Starych Mistrzów. Może nie powinienem tego mówić… ale gdzieś w środku mam przekonanie, że kiedyś sztuka, a w szczególności malarstwo stało na dużo wyższym poziomie niż teraz. Kiedyś pełniło ono dużo różnych funkcji i to one wymuszały jego jakość formalną. Teraz w zasadzie jest tylko prostym sposobem na wyrażanie ekspresji a warstwa formalna, technologiczna obrazu uległa degradacji.
  • Myśli Pan, że kiedyś tego zabraknie?
  • Póki co nie zakładam, że zerwę z malarstwem. Wiele razy miałem pokusę, czy raczej potrzebę zmiany… ale wydaje mi się, że to już przeszło. Próbowałem z rzemiosłem artystycznym, muzyką ale malarstwo i rysunek nadal są moim szkieletem. Nie jest to komfortowe, często sama czynność malowania bywa nużąca, kiedy robi się to od lat… ale generalnie utrzymuje się przewaga pozytywna. Myślę, że jeśli zdrowie psychiczne i fizyczne mi pozwoli to będę malował do końca życia.
  • Potrafi Pan malować obrazy na zamówienie, na podany temat? Jak bardzo to niekomfortowe dla artysty?
  • Im bardziej obraz jest ukształtowany przez zamawiającego tym mniej to komfortowe dla artysty, przynajmniej ja to tak odczuwam. Podejmuję się co jakiś czas realizowania zamówionych tematów, dla odmiany, dla higieny zawodowej – aby nie utracić umiejętności realizowania cudzych wizji, aby nie wpaść w kanał i nie zacząć konsumpcji swojego ogona.
  • Czego najbardziej potrzeba artyście?
  • Chyba przeżyć wewnętrznych i jednocześnie w miarę racjonalnej kontroli nad nimi. Wtedy powstaje reakcja łańcuchowa dzięki której dochodzi do wielu kontrolowanych eksplozji artystycznych.
  • Tego więc Panu życzę i bardzo dziękuję za rozmowę.
  • Bardzo dziękuję, życzę wszystkiego dobrego na Święta i pomyślności w Nowym Roku.

Zapraszam na stronę artysty, z której pochodzą obrazy wykorzystane do wywiadu – http://galeria-brama.art.pl

Krzysztof Iwin i jego związki z malarstwem

lut 10

Krzysztof Iwin i jego związki z malarstwem, projektowaniem biżuterii i muzyką łączy go bardzo wiele. Krzysztof Iwin jest absolwentem gdańskiej ASP (ang. Active Server Pages), studiował w II Pracowni Malarstwa prof. Macieja Świeszewskiego oraz dodatkowo w I Pracowni Zaprojektowania Architektury Wnętrz prof. Andrzeja Pniewskiego.
Jego obrazy przygotowane w technice akrylowej i olejnej oraz dodatkowo rysunki głęboko wdzierają się do psychiki oglądającego, a wszystko za sprawą niezwykłej łatwości artysty do oddziaływania na odbiorcę przez kolorystykę i emocje bohaterów obrazów. Są nieomalże wypisane na ich twarzach i kiedy się na nie patrzy, widzi się swoiste studium postaci – smutek, nostalgia, złość, przygnębienie, tęsknota, które wzbudzają dokładnie takie same uczucia w odbiorcy. I chociaż postacie patrzące na nas z obrazów i rysunków Iwina są wymyślone, nieprawdopodobne, nieistniejące a poprzez to odległe, stają się bliskie i nie można przejść obok nich obojętnie. Ich dramaty dotykają widza, w ich twarzach snują się historie, a to sztuka.
Identycznie jak biżuteria ceramiczna zrealizowana w technik malarstwa naszkliwnego (farby naszkliwne wypalane są w atmosferze utleniającej w temperaturze ok. 900°C – 1000°C, na podobraziach z wypalonej i szkliwionej gliny).
Na 100% wiadome jest, że są gusta i guściki i to, co oddziałuje na mnie, nie musi posiadać wpływu na Ciebie, dlatego zachęcam do obejrzenia zamówień Iwina, posłuchania jego muzyki i sprawdzenia jakie uczucia wywołują w Ci pełne słowa twarze i kompozycje muzyczne. To rzeczywiście bardzo ciekawe praktykę.

Krzysztof Iwin

lut 07

Z Krzysztofem Iwinem, polskim artystą malarzem, rysownikiem i grafikiem Krzysztofem Iwinem rozmawia Magdalena Buraczewska-Świątek

  • Witam Pana, czy wie Pan kiedy i skąd się bierze w człowieku talent?
  • Witam Panią. Nie mam pojęcia, mogę jedynie przypuszczać, że (prawie) każdy człowiek posiada zdolność rozwinięcia w sobie pewnych predyspozycji, wyspecjalizowania się w czymś, być może po to, by pełnić jakąś funkcję w społeczeństwie. Dzieje się tak dzięki woli, uporowi i aktywności. Czasami jest to już zdeterminowane przez coś lub kogoś. Kiedy zaczynamy zgodnie ze swoim przekonaniem pracować nad odkrytą w sobie skłonnością, pasją, to chyba można nazwać rozwijaniem talentu? Skąd się bierze talent…? Pojęcia nie mam. Jeśli istnieje Bóg, to pewnie jego sprawka, a jeśli nie, to pewnie wynik niepojętej konfiguracji elementów natury, który czasami nazywamy przypadkiem.
  • Pan go niewątpliwie posiada. Kto pomógł Panu odnaleźć go w sobie? Kiedy to było i co zmieniło w Pana życiu?
  • Nie byłbym taki pewien: gdybym nigdy w życiu nie malował i nagle teraz dałaby mi Pani pędzel i farbę to pewnie nie namalowałbym niczego ciekawego… może jakąś pseudo-abstrakcję na siłę? W każdym razie coś we mnie drgnęło podczas pierwszych zajęć w liceum plastycznym, kiedy rysowałem stare lampy naftowe z natury. Coś drgnęło, czyli poczułem przyjemność i satysfakcję, coś w rodzaju odkrycia: “O, jak fajnie… nie wiedziałem, że tak można !”
  • Gdyby poproszono Pana o określenie jednym słowem Pana obrazów – co to byłoby za słowo?
  • Obrazy. Chciałbym powiedzieć coś więcej, ale to już nie będzie się liczyć.
  • Kiedy zobaczyłam Pana prace po raz pierwszy (w internetowej galerii) od razu się nimi zachwyciłam (zapragnęłam też, by zilustrował Pan mój tomik poetycki). Mają w sobie wielką magię, tajemniczość i oddziaływają na uczucia za sprawą emocji wypisanych na twarzach malowanych przez Pana postaci – niepokój, tęsknota, izolacja. Skąd taka stylizacja? Skąd takie wizje?
  • Stylizacja robi się sama i z tego się cieszę, nawet jestem czasami dumny. Nigdy nie próbowałem stylizować tego co robię, na coś czy na kogoś. Nie wyklucza to oczywiście wrażeń u odbiorcy, że twórca się czymś, czy kimś inspirował. Ja jednak zawsze podkreślam, że nigdy nie inspirowałem się żadnym innym twórcą, w takim stopniu aby stylizować swoje utwory pod jego wpływem. Próbuję być autentyczny w tym co robię, to jest dla mnie największa wartość w sztuce. Nie zawsze to oczywiście się udaje… a skąd wizje? Nie wiem. Zewsząd chyba. Człowiek chłonie świat zewnętrzny i go wypluwa z odrobinami swojej tkanki, tak to chyba jest z organizmami artystów.
  • Czy identyfikuje się Pan z którymś z bohaterów Pana obrazów, grafik?
  • Czasami pod wpływem jakichś zdarzeń przemycam swoje uczucia, coś opowiadam o sobie. Ale to chyba zbyt mało żeby to nazwać identyfikacją czy utożsamianiem. Większe znaczenie ma jeśli ktoś inny odnajdzie w obrazie siebie, czy kogoś, czy coś. W końcu nie maluję dla siebie. Kiedyś dużo więcej rysowałem i często pojawiała się w tych rysunkach postać niby-pajaca, który niejako komentował spojrzeniem, gestem jakieś sytuacje czy symbole. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że było to coś w rodzaju projekcji siebie samego na kartkę.
  • Do gustu bardzo przypadły mi też symboliczne, wymowne, czasem ironiczne tytuły Pana obrazów – wymyśla Pan je sam?
  • Tytuł obrazu to jak wisienka w torcie. Przychodzi w trakcie pracy, rzadko na początku, raczej na końcu. Już dawno odkryłem, że nie czuję się dobrze jako malarz – realizator projektu, czyjejś czy nawet swojej wizji. Raczej nazywam to co odkryłem podczas malowania niż maluję to co wymyśliłem – tak bym to ujął. Tytuł zazwyczaj jest rezultatem myślenia w trakcie pracy, nad tym, co właściwie maluję, czym i jakie to jest, jak wygląda.
  • Co chce Pan przekazać, zakomunikować obrazami odbiorcom Pana dzieł?
  • Nic. Dzielę się z nimi tym co odnalazłem przez malowanie. Nie odnajduję w sobie misjonarza, który chce coś przekazać, coś konkretnego, ważnego. Bardzo mi się podoba pewien luz w interpretowaniu treści przez odbiorcę. Cieszę się jeśli ktoś widzi więcej w obrazie niż ja sam. Również wtedy kiedy widzę, że się po prostu podoba.
  • Mówi się, a niektórzy nawet potwierdzają te słowa, że smutek to sprzymierzeniec artystów, że najlepiej tworzy się, gdy ma się jakieś ponure, smętne myśli. Czy dostrzega Pan coś takiego u siebie?
  • W moim przypadku najbardziej sprzyja malowaniu spokój ducha i kontrolowana przestrzeń akustyczna czyli innymi słowy – dobra muzyka. Ponure i smętne myśli to chyba nic innego jak jakiś brak równowagi emocjonalnej, tak jak i nadmierna euforia . “Jesienna deprecha” bynajmniej nie pomaga w tworzeniu czegokolwiek, tak myślę. Jako przyprawę do spokoju i muzyki dodałbym odrobinę melancholii, radosnego poczucia swojego istnienia, samoświadomości i poczucia obecności innych ludzi, gdzieś za ścianą, gdzieś na świecie.
  • Powiedział Pan kiedyś, że “Nieświadomość towarzysząca aktowi twórczemu, stygmatyzuje powstałe dzieło”. Czy mógłby Pan wyjaśnić to zdanie?
  • W takie wyszukane słowa ubrała kiedyś moją wypowiedź pewna sympatyczna rozmówczyni. Wydaje mi się, że ni mniej ni więcej mówiłem o tym, że nie staram się przez malowanie czegoś przekazać, raczej wyłączam się, wyodrębniam coś ciekawego z przypadku, nieświadomości… i na końcu to widać, przynajmniej czasami. Tego bym chciał.
  • Który z namalowanych przez Pana obrazów najbardziej Pana zaskoczył ? (jeśli chodzi o improwizację twórczą) Dlaczego?
  • Ostatnio, mniej więcej rok temu, byłem pozytywnie zaskoczony wprowadzeniem do malowania pewnego nastawienia, które do tej pory stosowałem raczej w rysunku. Chodzi o stosowanie medium malarskiego z jeszcze większą dawką intuicji, dysharmonii, improwizacji… jednym słowem – coraz śmielej włączam szalonego autopilota nie tylko w warstwie treści ale i formy. Pamiętam też, że zaskoczyło mnie to, że geometryzowanie form może przynosić ciekawe rezultaty.
  • Co daje Panu tak namacalne obcowanie ze sztuką?
  • Przede wszystkim brudne ręce… A tak na poważnie – nie obcuję zbyt wiele ze sztuką, raz na jakiś czas oglądam dzieła starych mistrzów. Odczuwam wtedy rodzaj błogostanu, głównie na widok genialnego warsztatu Starych Mistrzów. Może nie powinienem tego mówić… ale gdzieś w środku mam przekonanie, że kiedyś sztuka, a w szczególności malarstwo stało na dużo wyższym poziomie niż teraz. Kiedyś pełniło ono dużo różnych funkcji i to one wymuszały jego jakość formalną. Teraz w zasadzie jest tylko prostym sposobem na wyrażanie ekspresji a warstwa formalna, technologiczna obrazu uległa degradacji.
  • Myśli Pan, że kiedyś tego zabraknie?
  • Póki co nie zakładam, że zerwę z malarstwem. Wiele razy miałem pokusę, czy raczej potrzebę zmiany… ale wydaje mi się, że to już przeszło. Próbowałem z rzemiosłem artystycznym, muzyką ale malarstwo i rysunek nadal są moim szkieletem. Nie jest to komfortowe, często sama czynność malowania bywa nużąca, kiedy robi się to od lat… ale generalnie utrzymuje się przewaga pozytywna. Myślę, że jeśli zdrowie psychiczne i fizyczne mi pozwoli to będę malował do końca życia.
  • Potrafi Pan malować obrazy na zamówienie, na podany temat? Jak bardzo to niekomfortowe dla artysty?
  • Im bardziej obraz jest ukształtowany przez zamawiającego tym mniej to komfortowe dla artysty, przynajmniej ja to tak odczuwam. Podejmuję się co jakiś czas realizowania zamówionych tematów, dla odmiany, dla higieny zawodowej – aby nie utracić umiejętności realizowania cudzych wizji, aby nie wpaść w kanał i nie zacząć konsumpcji swojego ogona.
  • Czego najbardziej potrzeba artyście?
  • Chyba przeżyć wewnętrznych i jednocześnie w miarę racjonalnej kontroli nad nimi. Wtedy powstaje reakcja łańcuchowa dzięki której dochodzi do wielu kontrolowanych eksplozji artystycznych.
  • Tego więc Panu życzę i bardzo dziękuję za rozmowę.
  • Bardzo dziękuję, życzę wszystkiego dobrego na Święta i pomyślności w Nowym Roku.

Zapraszam na stronę artysty, z której pochodzą obrazy wykorzystane do wywiadu – http://galeria-brama.art.pl

opisowa lista firm jest to blog prowadzony na wordpress.com, opisywane są tu firmy z rożnych branż (zarówno usługowe jak i producenci)

firmy | maszyny | polacy w anglii

uprzejmie prosze o przestrzeganie regulaminu strony, tylko sensowne wpisy, najlepiej o tematyce koebiecej